Cześć, z tej strony...

Diana Głuch

W krótkich zdaniach piszę o... życiu, z... uśmiechem na twarzy!

O mnie

Witaj

Diana,

Blogerka z miasta Kielce

Jestem głową miejsca w którym aktualnie się znajdujesz. Mam 23 lata, dwa cudowne psy oraz kochającego mężczyznę. Codziennie utwierdzam się w przekonaniu, że jestem szczęśliwym człowiekiem któremu wiele do szczęścia nie potrzeba. To właśnie z codziennych momentów, doznań czerpię radość. Pragnę nią zarazić i Ciebie! W krótkich zdaniach opisuję życie, w którym się otaczam. Mam nadzieję że spodoba Ci się i zostaniesz ze mną na... dłużej!

ZNAJDZIESZ TUTAJ WPISY DOTYCZĄCE:

MOTYWACJI

Porządna dawka motywacji, ukazanej od strony duszy. Musisz wiedzieć że, nigdy nie jest za późno – za późno by zmienić swoje życie, za późno by być szczęśliwym.

KOSMETYKÓW/STYLIZACJI

Rozważania na temat stylizacji i kosmetyków - czyli to, co większość kobiet lubi.

CO SŁYCHAĆ W MOIM ŚWIECIE?

W tej kategorii znajdują się tak zwane "poniedziałki w krótkich zdaniach", dowiecie się tutaj co dzieje się w moim prywatnym życiu przez dany okres czasu, czyli np. wyjazdy, spotkania, zakupy, degustacja potraw i nie tylko.

ROZWOJU OSOBISTEGO

'Dwa najważniejsze dni Twojego życia to ten, w którym się urodziłeś oraz ten, w którym dowiedziałeś się, po co.' - w tej kategorii, ukazana jest praca nad samym sobą, czyli klucz do celu który sobie stawiamy.

RELACJI DAMSKO-MĘSKICH

W humorystyczny (nie zawsze) sposób ukazuje relacje damsko-męskie, nie tylko z autopsji ale równiez z perspektywy tego, z czym się spotykam na codzień. To co widzę, co mnie otacza - warte jest skomentowania. Zajrzyj, sądzę że w wielu kwestich się ze mną zgodzisz.

CO POLECAM?

A moze ciasteczko owsiane z żurawiną, czytelnik sobie życzy? A może rabacik na fotoksiążkę? No.. darmowymi plakatami do pobrania, chyba nie pogardzisz?

WARTO ZAJRZEĆ

Kosmetyki mineralne: Lily Lolo



Z kosmetykami mineralnymi spotkałam się całkowicie przypadkiem, znajdując się na konferencji blogowej gdzie dostałam je w prezencie (inna marka) . Bardzo mnie ciekawiły od pierwszego użycia. I przyznam szczerze że, nigdy nie sądziłam że tak z nimi się polubię.

Dziś pragnę pokazać wam minerały marki Lily Lolo które dostałam jakiś czas temu od firmy Costasy i poświęciłam im znacznie dłuższą chwilę uwagi. 
Kosmetyki kojarzą mi się z subtelnością oraz świeżością, oznaczającą "im mniej, tym lepiej"

MGIEŁKA

Pierwsza na powyższym zdjęciu przedstawiona jest mgiełka utrwalająca makijaż. Jest to totalne dla mnie zaskoczenie a zarazem hit, z jakim nie spotkałam się przez kilka lat wstecz. Produkt ma bardzo dobry skład, który poprawia wygląd makijażu. Przyznam szczerze że jest to pierwszy produkt który faktycznie utrzymuje w dobrej formie mój makijaż przez cały dzień. Przy pierwszym psiknięciu wydawać się może iż jest ona bardzo ciężka na twarzy, jednak po kilku momentach można dostrzec że dość szybko się wchłania. Co więcej, nie śmierdzi jak większość utrwalaczy makijażu!

PODKŁAD MINERALNY - BLONDIE


Kolejny produkt, który mnie bardzo zaciekawił to podkład. Charakteryzuje się on tym, że:
  • nie zawiera drażniących substancji chemicznych, nanocząsteczek, parabenów, tlenochlorku bizmutu, talku, sztucznych barwinków, wypełniaczy, syntetycznych substancji zapachowych i konserwantów
  • jest bezzapachowy
  • zawiera naturalny filtr przeciwsłoneczny SPF 15
  •  jest wodooporny i niezwykle wydajny
  • posiada lekka, jedwabiście gładka konsystencje
  • dzięki możliwości aplikacji kilku warstw zapewnia doskonałe krycie, przy czym jednocześnie pozwala skórze oddychać
  • nadaje promienny wygląd cerze: podkłady mineralne Lily Lolo odbijają światło zmniejszając tym samym widoczność drobnych zmarszczek i przebarwień
  • 100% naturalny
  • może być używany przez wegetarian i wegan.


Brzmi ciekawie, prawda?
W swoim życiu, przetestowałam mnóstwo podkładów. Większość, która była opisywana, ukazywana jako bardzo dobra okazywała się przeciętna albo do kitu. Co więcej, do dziś nie znalazłam takiego który by mi chociażby w 80% odpowiadał. Wiem, że borykam się z problematyczną cerą, jednak na prawdę aż tak wiele od podkładu nie wymagam.

Zacznijmy od tego, co obiecuje nam producent:
"Dokładne krycie – od prawie niewidocznego, aż do pełnego krycia, podkład mineralny możesz nakładać warstwami.
Bezpieczeństwo i zdrowie – w skład kosmetyków Lily Lolo nie wchodzą sztuczne barwniki, drażniące substancje chemiczne, wypełniacze czy oleje mineralne. Polecane są one m.in. osobom o cerze problematycznej, trądzikowej i wrażliwej.
Naturalność – makijaż mineralny wygląda naturalnie i jest prawie niewyczuwalny na skórze
Trwałość -  makijaż mineralny długo utrzymuje się na skórze oraz jest praktycznie odporny na wodę i pot.
Ochrona przed słońcem – podkłady mineralne Lily Lolo zostały przebadane pod kątem ochrony przed słońcem jaką zapewniają. Ich faktor SPF to 15.
Pożegnaj się z ciężkimi czy kleistymi podkładami i przyłącz się do mineralnej rewolucji."

Wyglądem prezentuje się bardzo dobrze. Widać że pudełeczko dopracowane jest pod każdym kątem. Przed zastosowaniem produktu, obejrzałam sporo filmików oraz poczytałam kilka rad, jak dobrze zaaplikować. Co więcej, do aplikacji użyłam specjalnego pędzla (który pokaże poniżej) kabuki. Odcień który wybrałam widnieje pod nazwą Blondie. Aby efekt był zadowalający należy stopniowo nakładać warstwy.

Efektem końcowym była na prawdę ciekawie wyglądająca twarz, jednak przy aktualnym stanie mojej skóry nie mogę sobie pozwolić na jego kontynuacje przy codziennym makijażu. Najpierw muszę wyleczyć się z wszelakich dolegliwości, a później dalej się na nim skupić-  dlatego wiem że jeszcze do niego wrócę.


RÓŻ PRASOWANY


Podkreślenie policzków, jest ważnym elementem makijażu. W tym przypadku prasowany róż sprawdza się jak najbardziej! Bardzo dobrze rozprowadza się po skórze, pozostaje na niej na kilka godzin a co więcej, w opakowaniu wygląda inaczej niż na twarzy. Wydawać się może, że jest dość mocny, wyrazisty, jak to moja mama powiedziała "sztuczny", jednak na skórze po rozprowadzeniu, wygląda obłędnie.
Także wielkie brawa!


ROZŚWIETLACZ - STAR DUST


Bardzo wydajny. Takim zdaniem określiłabym powyższy rozświetlacz STAR DUST, który w lepszej okazałości można dostrzec na pędzlu (zdjęcie wyżej). Wystarczy dosłownie odrobinka aby rozświetlić twarz. Przyznać muszę że nawet częściej używam go jako cień do powiek, bo jest po prostu bardzo dobry. Więc jest to kolejny kosmetyk mineralny, który na prawdę mnie zadowolił.


Cena produktów łącznie to: 407zł


PODSUMOWANIE:
Czy mogłabym używać tylko i wyłącznie minerałów? Sądzę że nie, jednak nie jestem na etapie ograniczania się tylko do jednego. Są bardzo ciekawe, dzięki nim można rzec iż poznaję swoją skórę, przykładam znacznie większą uwagę i dokładność do makijażu. Jednak chyba nie potrafiłabym tak codziennie ich stosować. Czasami w zabieganiu, zdążę nałożyć podkład firmy XXX, pomalować rzęsy i wsiadając do samochodu nałożyć pomadkę a w przypadku powyższych produktów, potrzebny jest czas.
Nie mniej jednak, skład jaki posiadają produkty idzie w parze z tym że staram się poświęcać czas powyższym minerałom. To na prawdę rewelacja dla skóry.



Hybrydowy zawrót głowy


Kochane kobietki, bo to do Was ten post jest dziś skierowany. Hybrydowy zawrót głowy opanował i mnie. Od kilku miesięcy sama tworzę je na paznokciach. Jest to dla mnie przede wszystkim zaoszczędzenie pieniędzy, gdzie średnio co miesiąc płaciłam 50zł za manicure, miło spędzony twarz, tworzenie, a także.. nauka cierpliwości!


Pragnę wam pokazać marki, które polecam, stosuję i podpisuję się pod nimi obiema rękami. Pokażę również jedną, którą nie polecam. Dawałam jej mnóstwo szans, ale niestety.

Więc, zaczynamy...


CHIODO 


O niej już kiedyś pisałam. Możecie coś więcej zobaczyć TUTAJ.
Niemniej jednak, polecam markę Chiodo. Lakiery są na prawdę dobre, nie tworzą prześwitów a także bardzo fajnie się rozprowadzają. Myślę, że warte swojej ceny.


PIERRE RENE


Tej marce, dawałam wiele szans. Piękne kolory, buteleczki również niczego sobie. A efekt? Masakra... Jedna, wielka, masakra. Każdy z odcieni próbowałam - w jasnych kolorach, zlewanie i prześwity, w ciemnych - to samo. W gruncie rzeczy, myślałam że tylko przy żółtym muszę położyć 5 warstw. Jednak przy ciemniejszych takich jak np. Iron - to samo. Marka wyglądała obiecująco. Jednak totalnie odradzam, nie warta przyznam szczerze nawet 5 zł.

Jednak, mam dla was miłe zaskoczenie!


ROSALIND


Powyższe produkty, to totalne odkrycie! Aliexpresowe łupy, skończyły się tym, iż czekam na kolejne 10 kolorów! Jestem w nich zakochana! Jedna mała buteleczka, to koszt ok. 3.60zł! - jednak jak wiadomo,  na paczkę można poczekać aż miesiąc! Wiem, że niektóre firmy sprzedają je w Polsce za ok 6-8zł. I wiecie co? są warte nawet 30zł! Dwa krycia, czy to jasny czy też ciemny i... idealne!

W tym przypadku, najbardziej stawiam na firmę Rosalind!



Pokażę wam jeszcze pyłki, których jestem zwolenniczką. Dwa ze zwykłego sklepu (biały i niebieski) - uwielbiam! Oraz trzy od firmy Neess, z którymi równie dobrze się polubiłam.


Kobietki, robicie sobie hybrydy? Jakie firmy używacie? co polecacie, a co nie?



Francuski dotyk delikatności, czyli Roge Cavailles


Pielęgnacja skóry, to lada wyzwanie, zaś problematycznej, to już wyczyn. Z pomocą przyszła do mnie francuska marka Roge Cavailles, dzięki której poczułam delikatność, o jaką dawno się domagałam od innych dermokosmetyków.

Od marki,
Jeśli masz wrażliwą skórę, Twoim priorytetem staje się odpowiednia pielęgnacja, ochrona i złagodzenie podrażnień. Ale właściwa pielęgnacja wrażliwej skóry nie znaczy wcale, że nie można czerpać z niej przyjemności!

Z Rogé Cavaillès dajesz swojej skórze właściwą ochronę, na którą zasługuje, jednocześnie zapewniając ucztę swoim zmysłom!
Produkty Rogé Cavaillès zawierają w sobie unikalne połączenie niedrażniących składników dobranych do potrzeb wrażliwej skóry oraz przyjemną konsystencję i zapach.
I muszę przyznać, tak też właśnie jest. Produkty które znajdują się w kategorii dermokosmetyków - pachną pięknie! A przyznam, nie spodziewałam się. Rozpieszczają moje ciało, pobudzają zmysły, a także czuć w nich "francuską nutę".

DEZODORANT ABSORB+ 48H


W tym małym pojemniczku, znajduje się taka moc które chroni aż do 48h. Ma on za zadanie pochłaniać 5 razy więcej wilgoci niż talk. Pozbawiony jest wszelakich parabenów oraz alkoholu. Tak mi się przypomniało, pierwszy jaki miałam dezodorant w życiu, był tak nasączony alkoholem, cholernie piekł że przez wiele...wiele lat nie mogłam się do innych przekonać - ale to tak nawiasem mówiąc :)

Produkt bardzo dobrze się u mnie sprawdził, mimo iż rzadko stosuję w formie kulki - uważam, iż dobrze było do tej metody powrócić. Jest delikatny a także subtelny. Ważne dla mnie jest to, że nie podrażnia skóry. Wiele razy spotykam się z tym, że skóra pod pachami jest przesuszona po stosowaniu dezodorantów, jednak w tym przypadku tak nie jest. Wielki plus!

OLEJEK DO KĄPIELI I POD PRYSZNIC


Ajajajajajajjjjj... ten zapach za mną chodzi i chodzi. Aktualnie już prawie cała buteleczka stoi zużyta. Nie mogę się przed nim powstrzymać, wiecie? Serio! Wcale nie ściemniam, ale to mój obowiązek przy każdej kąpieli. Moja skóra po nim jest rewelacyjnie miękka oraz...jak już wiecie, pachnąca.


ODŚWIEŻAJĄCY ŻEL DO HIGIENY INTYMNEJ


Powyższy produkt, wzbudził we mnie spore zainteresowanie. "Jego składniki zamknięte w mikrokapsułkach stopniowo uwalniają odświeżające ekstrakty z mięty, aby zapewnić świeżość, komfort i dobre samopoczucie przez cały dzień. Wyjątkowo delikatna formuła chroni wrażliwą równowagę błon śluzowych."
Jest to produkt, bez mydła oraz parabenów. Cieszy mnie fakt, iż nie jest o intensywnym zapachu, gdyż jest stosowany do miejsc intymnych. Żel zdecydowanie łagodzi i koi miejsca które bywają podrażnione. Zauważyłam że nie wysusza, lecz wręcz przeciwnie lekko nawilża - z czego ogromnie się cieszę!

ULTRABOGATY OLEJEK MYJĄCY - DERMO U.H.T

 
Produkt wyglądem już przykuwa uwagę. Specjalnie opracowany dla skóry suchej i wrażliwej, czyli takiej jaką posiadam. W sposób wygodny aplikuje się go na ciało czy też twarz. Jest dość lejący oraz dobrze się pieni na skórze. Zauważyłam iż skóra jest po nim delikatna i odświeżona. Jestem skłonna stwierdzić iż dobrze wpłynie na problemy skóry atopowej.


DELIKATNOŚĆ,
Tym słowem pragnę podsumować wszystkie produkty marki Roge Cavailles. Francja zawsze kojarzyła mi się z subtelnością i delikatnością, dlatego nie dziwię się że marka właśnie tam powstała. Są to produkty, które sprawdzą się (na prawdę!) w przypadku suchej, problematycznej skórze. Stosuje je już kilkanaście dni i muszę przyznać, że rewelacja. Jak wiecie, potrafię sporo powiedzieć na temat kosmetyków, dermokosmetyków i nie tylko, gdy ktoś (marka,firma) wciska totalny kit. Jednak tutaj, nie mam się do czego przyczepić.


A czy wy, znacie produkty tej marki?


Nic się nie stało, ze zawaliłeś.

Nie raz nie dwa, zawaliłeś. 
W pracy, szkole, życiu osobistym. To nieuniknione, wiem - bo sama zawaliłam. Każdy z nas zawala, jednak nie każdy potrafi się do tego przyznać. 
A jak już się przyzna, nie potrafi zrozumieć że "trudno, trzeba to wszystko ogarnąć!"


Od kilku dni, starałam się napisać posta - po tak długiej przerwie, nie wiedziałam jak zacząć, od czego. Może coś kosmetycznego? przepis? a może eventy na których byłam ostatnio? Zaczynałam, jednak nigdy ich nie kończyłam. Dlaczego? bo pierwszy wpis, po takiej przerwie powinien być o tym, co się na prawdę działo. A działo się to, że zawaliłam.

1. Dałam się ponieść emocjom, problemom które wzięły górę a ja nie potrafiłam wrócić.
W ostatnim czasie zmarła mi bardzo bliska osoba, śmierć spowodowała że nie potrafiłam nic wykrztusić tutaj, na blogu. Żyłam w social - mediach, jednak wszystko co tutaj chciałam pisać, kończyło się totalną wtopą.  Zaczęłam zarówno uciekać od problemów otaczających mnie. Wiele spraw zawaliłam, uczelnianych, blogowych i nie tylko. Co więcej wiem, że byłam okropna. Wypowiedziałam za wiele przykrych słów bliskim mi osobom.
Jednak, gdy problemy chciały mnie pokonać, powiedziałam STOP.

„Czasami ludzie pozwalają, by jakiś problem przytłaczał ich przez lata, kiedy po prostu mogliby powiedzieć: "No i co z tego?"..."     -Andy Warhol

Pamiętaj, " NIGDY NIE JEST ZA PÓŹNO" - nie pozwól aby stało się tak, ze wczorajszy dzień będzie określał Twoją teraźniejszość. Każdy coś zawali, każdy popełnia błedy, jednak warto potrafić z nich wybrnąć, bo.. nigdy nie jest za późno. Warto mieć tego świadomość, dać sobie kilka dni a nawet i miesięcy. Dobrze jest mieć świadomość iż nie możemy zmienić tego co przeżyliśmy, powiedzieliśmy, postąpiliśmy, ani tego co nam się przydarzyło jednak możemy zmienić sposób w jaki zmierzymy się z tym co nadchodzi. I ja, powoli się zmierzam.


2. Okłamywałam siebie, no i wyszło...
Mówiłam sobie co jakiś czas, tak dziś to zrobię. Wiele rzeczy, przykładowo dokończę pracę licencjacką, przecież gdy tego nie zrobię znów będę w ciemnej D., ustawiałam nawet przypomnienia, starałam się prowadzić kalendarz, co? gdzie? o której? Praca, uczelnia, spotkania - wszystko na tip top, ale... sorry memory, przecież ja tak nie potrafię, pracuję nad tym, ale jeszcze nie potrafię być systematyczną.

"Można okłamać cały świat, nauczyć się roli Supermana, kreować swój obraz za pomocą markowych ubrań, butów i gadżetów, zmusić ludzi do podziwu, szacunku i posłuszeństwa, ale własnej duszy nie da się oszukać. Musisz wiedzieć kim naprawdę jesteś. Musisz znać swoje marzenia. Musisz wiedzieć dokąd zmierzasz i po co. Musisz żyć w zgodzie z samym sobą. W przeciwnym razie dusza nie da ci spokoju." - Beata Pawlikowska

Kłamstwo zawsze wyjdzie, prędzej czy później. U mnie było to dość szybko, bo sama w głębi duszy zdawałam sobie sprawę że się nie zmobilizuję, bo zawsze było "to coś ważniejsze", to coś przez które wiele się w życiu zawala (pomijając już ten błahy powyższy przykład). Możesz zawalić wiele, nie dopilnować spraw, nie ogarnąć czegoś z własnej winy. Zawsze miej świadomość że to Ty zawaliłeś, nie okłamuj siebie. Napraw, zrób tak aby było dobrze. Nie żyj w przekonaniu, że to przez przypadek. Przez przypadek możesz zajść w ciążę, a nie zrobić pizze.

3. Marnowałam swój czas, nie było mnie tutaj.
Wiele zmarnowałam! Z biegiem czasu gdy przemyślałam, ile niepotrzebnych momentów, chwil które mogłabym na prawdę dobrze spożytkować przyprawia mnie aż o ból piersi! Nie poświęcałam czasu, na to co mnie relaksuje, pasjonuje. A to było złe, cholernie złe.

"Czas jest jak stary, łysy oszust" - Stephen King

Wiem że i Ty marnujesz, bo każdy z nas marnuje. Ale, czy aby nie za często? czy skupiasz się nad tym co sprawia Ci przyjemność? czy czas, który według Ciebie jest marnowany, musi być zmarnowany (bo takie też są, czytaj: studenci na wykładzie) jest dobrze użytkowany? bo OCZYWIŚCIE, że się da. Da się dobrze, przeżywać czas który nas otacza. Wiesz, że z dnia na dzień pula twojego czasu na tej planecie jest ograniczona? Więc warto ją wykorzystać. 


Zawaliłam, nie raz, nie dwa. 
Jednak wiem, że każdy tak zwany "upadek" jest okazją do nauki. 
Dzięki niemu, zdobywamy większy wgląd w siebie, 
bierzemy większą odpowiedzialność za nasze życie. 
Dobrze jest mieć tego świadomość i się przyznać, przed samym sobą. Ja to robię również i przed wami. Bo... nie zawsze jest tak kolorowo jak ukazane są zdjęcia w social - mediach. Jak wiecie, "ten świat" staje się coraz bardziej wyidealizowany. Coraz więcej kitu, słodkości, że aż ślina leci na samą myśl. Jednak warto mówić o tych innych aspektach naszego życia, tego co nas otacza, co nie zawsze jest kolorowe.

A mi, aż lżej! Już wiem, że dzięki temu wpisowi, wracam do was!

"Lepiej być nienawidzonym za to kim jesteś naprawdę,  niż kochanym za to, kogo udajesz" -Andre Gide


Na mój maływielkipowrót, informuję was o konkursie, który odbędzie się jutro (17.05.2018)  na instagramie
Do wygrania...książka "Ogarnij się!" - Sarah Knight (nie bez powodu, dzisiejszy wpis)





Chlebek bananowy z orzechami PECAN.


Przyznam szczerze, że do upieczenia chlebka bananowego skłaniałam się już wiele miesięcy! Jednak zawsze to nie było czasu, chęci, składników i tak dalej... jednak czas na niego nadszedł tuż w sobotę wielkanocną. Jedni piekli babeczki, murzynki i nie tylko - ja, chlebek bananowy z orzechami pecan. I właśnie dzis, przychodzę do was z przepisem, który jest banalnie (chciałam napisać bananowo) prosty!



Potrzebujesz:

  • 4 dojrzałe banany
  • pół szklanki cukru (lub mniej, w zależności kto jak woli)
  • 1 saszetkę cukru wanilinowego
  • 75g. roztopionego masła
  • 1 łyżeczka sody oczyszczonej
  • 1.5 szklanki mąki pszennej
  • 1 jajko
  • szczypta soli
  • orzechy pecan - tyle ile preferujesz, ja wzięłam dwie garstki jednak było to stanowczo za mało
Sposób przygotowania:

W naczyniu rozgnieść banany (nie na papkę, ale na papko podobne) wraz z masłem. Następnie dodać cukier, jajko i  saszetkę cukru wanilinowego. Na sam koniec wymieszaną mąkę z sodą i  solą - wrzucić do naczynka i razem wymieszać.

Ciasto przełożyć do foremki (wysmarować je masłem lub margaryną przed włożeniem). Piec przez ok 40-50 min w temp. 170 stopni, lub krócej w zależności od tak zwanego wcześniejszego utwardzenia.

Mój chlebek dość szybko urósł - w niecałe 40 minut. Najlepiej smakuje tuż po lekkim ostudzeniu, gdzie środek jest jeszcze cieplutki. Z talerza znika w błyskawicznym tempie!

Polecam!


Daj mi 10 minut, a pokażę Ci dobre, tanie produkty do tworzenia manicure hybrydowego!


Piękne, słoneczne, powoli świąteczne południe jest wprost idealne na stworzenie paznokci. Bez pośpiechu, przy spokojnej muzyce, mogłam się skupić na tym, co bardzo polubiłam w ostatnim czasie.
A mianowicie, na tworzeniu manicure hybrydowego!

Nigdy wcześniej, nie pomyślałabym że będzie we mnie tyle spokoju i skupienia, aby samej sobie robić. A jednak!?... życie zaskakuje!



Powoli zaczynam komplementować szafeczkę z produktami potrzebnymi do tworzenia hybryd. Jednak ostatnio przy pomocy w wyborze koloru bardzo mi pomógł sklep Camellia  przygotował dla mnie dwa piękne odcienie, inspirowane przez Edytę Górniak! Do tego, niezbędny przy tworzeniu hybryd: top oraz bazę, a także dodatki takie jak: waciki bezpyłowe, aceton, blok polerski, pilniczki + brokat.



Sklep charakteryzuje się bardzo szybką i sprawną wysyłką! Na dodatek, utrzymuje kontakt z klientem - z pewnością pomoże w wyborze, skomplementuje zestaw startowy. Co więcej, cena za tak piękne i trwałe kolorki jest... powalająca! Za lakier hybrydowy zapłacimy już od 15.90zł!


Paznokcie zostały wykonane kilka dni temu, aby z czystym sumieniem napisać wam polecam, czy też nie. Powoli odrost się robi, a kolor? Nadal nienaruszony! Sklep doskonale wiedział, jakie dobrać dla mnie dwa kolory. Wprost na nadchodzące lato! Odważne, z pazurkiem!

Zapewne większość z was wie, jak się wykonuje manicure hybrydowy - dlatego ten krok sobie podaruję. Jeśli byłaby taka potrzeba, dajcie znać - zrobię osobny wpis!

Ale, wiecie co w tym wszystkim jest najfajniejsze?

...że, lubię dobre podejście do klienta. I takie właśnie podejście ma sklep Camellia. Jeśli chcecie zacząć przygodę z paznokciami hybrydowymi lub szukacie niezbędników do ich tworzenia - odsyłam TUTAJ. Fachowcy na pewno pomogą a ja? będę się cieszyć! bo za takie ceny, warto&warto&warto!

INFORMACJE

Jestem otwarta na wszelakie rodzaje współpracy. Zaufało mi już wiele firm. Wykonuję swoją pracę rzetelnie i w terminie.

Oferuje ->

- Recenzje produktów - Posty sponsorowane - Rekacje z eventów - Serie wpisów promujących daną firmę - Wywiady - Tworzenie kampanii - Konkursy - Wpisy gościnne - I nie tylko...

Kontakt ->

Mój e-mail to: gluchdiana@gmail.com - odpowiadam w szybkim tempie.

Diana Głuch - www.wkrotkichzdaniach.pl

Blogger/Influencer

Obserwatorzy

@wkrotkichzdaniach.pl - zapraszam Cię na mój instagram

Zabraniam kopiowania i udostępniania zdjęć i tekstów!. Obsługiwane przez usługę Blogger.