Jesienna stylizacja z marką Bonprix


"Spokojne przechodzenie jesieni w zimę wcale nie jest przykrym okresem. Zabezpiecza się wtedy różne rzeczy, gromadzi się i chowa jak największą ilość zapasów. Przyjemnie jest zebrać wszystko, co się ma, tuż przy sobie, możliwie najbliżej, zmagazynować swoje ciepło i myśli i skryć się w głębokiej dziurze, w samiutkim środku, tam gdzie bezpiecznie, gdzie można bronić tego, co ważne i cenne, i swoje własne (...)"  - Tove Jansson- Dolina Muminków w listopadzie


Lubię jesień, która przychodzi powoli po upalnym lecie. To czas, gdzie można chociaż trochę zwolnić, otulić się kocykiem wraz z herbatką z miodem, pomarańczą i gozdzikami. To czas, gdzie mogę zmienić garderobę. Dzianinowe sukienki już czekają aby je założyć. 
 Moja ulubiona, prezentuje się właśnie tak!

 




Z powyższych produktów jestem bardzo zadowolona! To właśnie te kozaczki i ta sukienka, oddają mój ulubiony klimat! Produkty są bardzo wygodne i miękkie w dotyku. Powiem szczerze - po raz kolejny marka Bonprix mnie nie zawiodła.









We did it! ... nasz ślub!


Kochani,

15 sierpnia 2019 roku, wyszłam za mąż - za najcudowniejszego mężczyznę na świecie! Mojego przyjaciela, z którym spędziłam sześć cudownych lat jako dziewczyna, później narzeczona.

To dzięki niemu tutaj jestem, wiecie?
4 lata temu, założyłam bloga który nazywał się "twoimioczami.blogspot.com" - to właśnie, jego oczami spoglądałam na otaczający świat. Nauczył mnie co to znaczy żyć, dobrze żyć.



Opowiem Wam troszkę....


Nigdy nie byłam fanką wielkich, polskich wesel. Zawsze marzyło mi się skromne, piękne wesele. W którym ludzie poczują się sielsko, bez krempacji, zbędnych poważnych min.

Drewniany kościół, zabytkowe miejsce, piękna słoneczna pogoda, święto Matki Boskiej Zielnej, dużo drewna, kwiatów, wianek, bukiet żyjący swoim życiem. Bez spięcia, bez ą,ę.

Nasz Dzień był taki, jaki sobie wymarzyliśmy.



CEREMONIA ŚLUBNA


Nasz ślub odbył się w Muzeum Wsi Kieleckiej - Skansenie położonym nieopodal miasta Kielce. Aby zrobić tak ślub, nie było wcale tak łatwo. Jednak my lubimy adrenalinę, zdecydowaliśmy się i to zrobiliśmy! Kosztowało nas to wiele nerwów, emocji, pozwoleń - jednak suma summarum, udało się.
Zawsze chciałam mieć coś innego, coś takiego "swojego, nietypowego". 

Przede wszystkim należy mieć zgodę trzech księży: ze swojej parafii, parafii męża, oraz parafii która duchowo czuwa nad kościołem w skansenie. Gdy już to mamy, wynajmujemy miejsce, kościół, płacimy za każdą osobę która wejdzie na teren muzeum i... odbywa się ślub! :)
Jest wiele zasad, które należy respektować. Między innymi : nie mogliśmy strzelać sztucznymi kwiatami, ponieważ chodzą nieopodal zwierzęta. Nie wolno używać szklanych wazonów a goście wchodzą tylko z listy, która jest w rękach ochroniarzy.

258- letni kościół sprawił, że emocje sięgały zenitu. 

















Przyjęcie weselne,


Nasze wesele odbyło się tuż obok skansenu. Wystarczyło kilka kroków aby znaleźć się na sali.

Większość dodatków, dekoracji, robiłam sama z moją świadkową, mężem, mamą oraz teściowa.

Na stołach królowała gipsówka, błękitna ostróżka oraz biała róża na drewnianym krążku w butelkach. Serwety przewiązane były sznurkiem jutowym wraz z winietką oraz kawałkiem bluszczu.

Wiejski stół, stół z alkoholami, sushi - królował. Było mocno i pysznie!

W skrzynkach umieściliśmy whiskey, nalewki wina, oraz piwa. Chyba najbardziej - słój z mojito zrobił furorę!

Krem z buraka stworzył niestandardowy klimat. No jak to, wesele bez rosołu? -  a jednak! :)











Zabawa,

Pierwszy taniec - uczyliśmy się sami, praktycznie 2 tygodnie przed weselem a ja i tak - pomyliłam się! Na szczęście, my o tym wiemy- inni nie :) No dobra, powiedzieliśmy im później!

Zorganizowaliśmy trzy zabawy dla gości:
-Taniec z Gwiazdami, gdzie mężczyźni byli przebrani w maski
- Jaka to Melodia, niestety - my kobiety przegrałyśmy
- Test Małżeński - aby goście więcej się o nas dowiedzieli i zobaczyli, czy jesteśmy zgodni.

Imprezę poprowadził DJ & Wodzirej, Albert Szewczyk oraz Paweł Salamon - chłopaki stworzyli taki klimat, że aż byliśmy w szoku! Zabawy, tańce, muzyka - wszystko było tak zaplanowane, rozpracowane - jak pragneliśmy aby było.

...a o tym że było świetnie, świadczy to - że przed 6 rano zeszliśmy z parkietu! Bus czekał na gości prawie godzinę, a mój mąż przed północą zgubił obrączkę :D  :)

Zdjęcia wykonał nasz kochany, zwariowany fotograf Łukasz Salamon  - który mnie udusi, za to że tak poprzerabiałam te zdjęcia! :D


















Dodatki...

O mój makijaż zadbała: Kolorowa Szminka.
O fryzurę: Salon Fryzjerski Nina
O suknię ślubną: Agnieszka Derlecka

A Andrzej - sam o siebie zadbał! :)












Jednak tego cudownego dnia, nie byłoby bez nich - RODZICE. To im jesteśmy ogromnie wdzięczni, że dali nam wolną rękę, pozwolili organizować tak jak chcemy, nie zważając na nic.

Strasznie ich kochamy i dziękujemy!




To namiastka tego, co się działo. Chciałam w krótkich zdaniach opowiedzieć i ukazać najpiękniejsze momenty naszego cudownego dnia.

Dziś, mijają prawie dwa miesiące odkąd jesteśmy małżeństwem. Codziennie rano rozczulam się nad widokiem mojego męża obok... Czy może być piękniej?



Tutaj, możecie obejrzeć nasz trailer ślubny który wykonało Studio Golebiowski - dziękujemy!:)

Trailer ślubny


Wakacyjne maxi szaleństwo z Bonprix!



Jak zdążyliście zauważyć, uwielbiam sukienki maxi. Mogłabym je ciągle nosić! Czuję się w nich bardzo kobieco, wygodnie oraz przyjemnie. Większość z sukienek, które mam - mogę połączyć zarówno ze szpilkami jak i sportowymi butami. Uwielbiam takie rozwiazania.


Dziś pragnę pokazać Wam dwie letnie sukienki od Bonprix. O marce słyszałam już bardzo dawno, początkowo od gazetek które przynosił listonosz. Dziś cieszę się szerokim dostępem do internetu, gdzie mogę na stronie znaleźć tak naprawdę - wszystko!



Obie sukienki są z kolekcji: carmen. idealnie sprawdzają się na letnie wypady. Są bardzo wygodne, dobrze się układają oraz ładne, same w sobie. Jak widać, pasują do płaskiego obuwia, jak i na koturnie. Biało niebieska, jest bardzo lekka w porównaniu do białej (więcej materiału). Są to dwie pierwsze pozycje z must have w mojej szafie.

moja miłość, moje pragnienie... - KAWA!


Moja miłość, moje pragnienie, coś - bez czego nie potrafiłabym funkcjonować = kawa!
Uwielbiam wszelkiego rodzaju kawy, zwykłe, smakowe, aromatyzowane, czarne, białe, kolorowe. Dosłownie wszystkie! Mogłabym pić litrami! Najlepiej: w lato - zimną, frappe zaś w zimie, ciepłą.


Dziś pragnę pokazać Wam perełki, które zamówiłam u tommycafe jest to miejsce gdzie dostaniemy wyśmienite kawy, herbaty, czekolady a dodatkowo akcesorie.


O marce:
"Od 2002 roku importujemy kawy z całego świata. Wypróbowaliśmy tysiące gatunków, by wybrać dla Was te najlepsze.Nasza kawowa przygoda rozpoczęła się w Dżakarcie, stolicy Indonezji, od importu ziaren kawy. To tam po raz pierwszy spotkaliśmy się z niepowtarzalnym, oryginalnym aromatem kawy Kopi Luwak.Dzięki kontaktom z Dżakarty jako jedyni w Polsce i nieliczni w Europie sprowadzamy jeszcze zieloną kawę Kopi Luwak, bezpośrednio z plantacji. Palimy ją na miejscu w naszej palarni na indywidualne zamówienia. Gwarantujemy, że kawa którą od nas otrzymujecie to kawa świeżo palona.
Dodatkowo, na Waszą prośbę od 2014 roku importujemy herbaty z najdalszych zakątków świata. Wszystko, co według nas najlepsze znajdziecie na naszej stronie internetowej."


Mój must have, to kawy smakowe.

Pierwszą którą spróbowałam, była pomarańcza w czekoladzie. Wyczuwalny smak pomarańczy i goryczy czekolady idealnie wpasował się w mój poranny kawowy rytuał. Doskonale sprawdzi się z dodatkiem mleka oraz kostek lodu.


Kolejna, którą pokochał mój narzeczony to kawa o smaku letnich, włoskich wakacji, czyli śmietanka, wanilia i czekolada która została udekorowana kroplą whisky. Tak, kropla whiskey była dość wyczuwalna wraz z dodatkami! Nie spodziewałam się, że takie cuda można tworzyć!?


Uwielbiam szarlotkę z lodami, dlatego powyższej kawy, nie może zabraknąć w mojej kuchni. Jest moim ulubieńcem (swoją drogą, prawie już się kończy!) Piję ją zawsze popołudniem, rozkoszując się w towarzystwie znajomych czy też rodziny. Każdy z nas był w szoku, że tak idealnie można odtworzyć smak. Dlatego Tommycafe - wielkie brawa!


Warto zaznaczyć, że:

  • kawa jest 100% Arabica
  • wszystkie kawy są świeżo palone
  • można dostać je w dwóch kategoriach: ziarnistą lub zmieloną (ja właśnie taką dostałam)
  • co więcej, wybieramy sami grubość mielenia 
  • smak, pozostaje w podniebieniu z nami na dłużej


Marka tommycafe prowadzi również blog, który dla miłośników kawy okaże się strzałem w dziesiątkę. Z niego, dowiedzieć się możecie między innymi: