środa, 30 sierpnia 2017

Ochrona przy pomocy produktów Amaderm


Powoli nadchodzi jesień. Czuć w powiewie wiatru, że to już ten czas. Czas, w którym trzeba się przygotować na wyjątkową pielęgnacje ciała. Jak wiemy, jesień to okres w którym choróbska dość szybko nas atakują a nasza skóra w znacznie większym stopniu staje się narażona na czynniki zewnętrzne.



Dziś pragnę przedstawić produkty polecane przez dermatologów które dostalam od firmy Amaderm przy współpracy w projekcie który organizuje Sukces jest kobietą.


BALSAM NAWILŻAJĄCY


Balsam przeznaczony jest dla dorosłych do skóry suchej, wrażliwej, podrażnionej oraz szorstkiej. Co prawda, testowałam go na sobie dopiero pięć razy - jednak śmiało mogę stwierdzić że: nawilża skórę nóg/łokci/ dłoni oraz zmiękcza ją i wygładza. Proces wchłaniania jest bardzo szybki przy czym nie zostawia śladów po sobie. Zauważyłam że jest dość wydajny, małym kleksem potrafimy rozprowadzić balsam w wiele miejsc. Jego pojemność to 200ml. Zamknięty w szczelnej tubce, w której nie sądzę że dość szybko wyschnie.

Urea intensywnie nawilża, wspomagając wiązanie wody w naskórku.
Panthenol łagodzi i regeneruje podrażnioną skórę.
Tocopherol zwiększa elastyczność i ujędrnia skórę.
Sodium lactate reguluje odnowę komórkową.


KREM NAWILŻAJĄCO - REGENERUJĄCY


Krem przeznaczony jest zarówno jak balsam do skóry suchej, wrażliwej, podrażnionej oraz szorstkiej która jest skłonna do łuszczenia się. Dzięki 15% zawartości mocznika, chroni dłonie, łokcie i kolana przed odwodnieniem i wysuszeniem wywołanymi czynnikami zewnętrznymi, genetycznymi lub związanymi z terapiami dermokosmetycznymi.W kremie wyczuwalny zapach jest orzecha włoskiego. Zapobiega on swędzeniu  oraz przyśpiesza regenerację zrogowaciałej skórze.

Urea w stężeniu 15% nawilża skórę i chronią ją przed odwodnieniem.
Allantoin uelastycznia naskórek i przeciwdziała pękaniu skóry.
Panthenol łagodzi i regeneruje podrażnioną skórę.
Sodium lactate utrzymuje odpowiedni poziom wilgotności w skórze.


KREM REGENERUJĄCO - ZŁUSZCZAJĄCY


To jest po prostu strzał w dziesiątkę dla mnie! Najbardziej jestem z tego produktu zadowolona i najczęściej go stosuję. Moje stopy po lecie wołają o pomstę do nieba, jednak na ratunek przychodzi do nich krem regenerująco - złuszczający który zmniejsza skłonność do pękania skóry pięt. Nie bez powodu w 20016 roku został od produktem Glossy wybranym przez konsumentki. Zdążyłam zauważyć, ze krem usuwa z moich pięt obumarły naskórek, nawilża je oraz ułatwia gojenie wszelakich ran dzięki antybakteryjnemu i przeciwgrzybicznemu działaniu mocznika. Stosowanie owego produktu jest u mnie na razie krótkie a już widać zmiany, aż mnie ciekawi co będzie za miesiąc!?

Urea w stężeniu 30% intensywnie nawilża oraz zmiękcza skórę.
Linum usitatissimum chroni łuszczącą się skórę przed utratą wilgoci.
Allantoin niweluje pęknięcia i przyspiesza gojenie się ran.
Sorbitol wygładza i podnosi elastyczność skóry.
 KREM NAWILŻAJĄCY


Krem przeznaczony do suchej skóry twarzy. Jego zapach jest dość specyficzny, kojarzy mi się chemicznie, szpitalnie. Krem jest bardzo gęstej konsystencji i dość szybko się wchłania.Wygładza oraz przywraca miękkość zmęczonej, wystawionej na działanie wiatru, słońca i spalin skórze. Po rozprowadzeniu czuć delikatną lepkość, więc warto go stosować na spokojnie w domu a nie przed wyjściem tak jak ja to zrobiłam. Jestem niestety trochę sceptycznie do niego nastawiona ponieważ posiada podwójną ilość parafiny w składzie.

Urea w stężeniu 5% intensywnie i długotrwale nawilża suchą skórę.
Theobroma cacao łagodzi podrażnienia wywołane czynnikami zewnętrznymi.
Allantoin zmiękcza skórę oraz usuwa zaczerwienienia.
Panthenol uelastycznia skórę, chroniąc przed powstawaniem kolejnych podrażnień.

CHUSTECZKI NAWILŻAJĄCE


Jest to po prostu hicior, o którym wam powiem niewiele. Nigdzie nie znalazłam informacji dotyczących owych jednorazowych chusteczek nawilżających na kliknięcie! Jedynie co mogę powiedzieć, świetnie nadają się na wyjście poprzez ich wielkość, dwa razy klikając w środek zostają nawilżone i wyskakują. Od razu je pokochałam, wiecie?






Jeśli chcesz być ze mną na bieżąco, polub mnie na facebooku!


Czytaj więcej >

poniedziałek, 28 sierpnia 2017

#5 Poniedziałki w krótkich zdaniach


Witam was, w ostatni poniedziałek wakacji. W zasadzie nie mój, bo ja mam jeszcze miesiąc laby ale zapewne większości z was, waszych dzieci, czy też znajomych. Wiem wiem, nie będę znów pisać jak dawno mnie tu nie było, więc przechodzę do sedna dzisiejszego wpisu!



Jakiś czas temu, dostałam ofertę współpracy od magazynu Sukces jest kobietą. Przemiłe Panie z redakcji, przeprowadziły ze mną wywiad który możecie przeczytać  TUTAJ - wiele jest w nim motywacyjnych zdań, które warto wziąć sobie do głowy i patrzeć przez inny pryzmat na świat. Za pewien czas, ukaże się plebiscyt gdzie internauci wybiorę trzy dziewczyny, które "wezmą udział" w najnowszej książce Sukces jest Kobietą. A ja... mam dla was niespodziankę, ten kto będzie głosować na mnie - będzie mógł wygrać pobyt w SPA dla dwóch osób!  
Swoją drogą, jest mi niezmiernie miło że to akurat między innymi mnie zauważono w tętniącej blogsferze.


Życie to nie czas spoczywania na laurach, trzeba w tym życiu żyć – spełniać marzenia, czerpać każdą chwilę, odnaleźć swoje prawdziwe Ja. 






Pamiętam jak w lutym pisałam o Festiwalu Smaku TUTAJ. Od tego czasu minęło już parę miesięcy, gdzie znów powracam z namiastką tego co skosztowałam.


Na pierwszy ogień, poszła renomowana restauracja Kurt Scheller Bistro. Spróbowałam z moim lubym na przystawkę: Wytrawne lody z borowików pieczonych w Ginie Lubuskim / risotto truflowe / mech jadalny / orzech laskowy/palony tymianek/podwędzanie dymem z drzewa dębowego - dla osób lubiących eksperymentować ze składnikami - na bardzo duży plus. Niestety mnie aż tak nie powalił smak, jak innych. A myślałam, że się zaskoczę. Główne danie to:  Raviolini z jeleniem / sos z owoców leśnych i czerwonego wina / grana padano - to już mi bardziej smakowało, jednak ocena całkowita to 6/10. (brak zdjęcia)



















Kolejnym miejscem, które zostało przeze mnie odwiedzone to Cremova.
Przystawka: Krem z grillowanej kukurydzy / Bekon / Chilli
Danie główne: Filet z indyka sous-vide / Ziemniak / Orzeszki ziemne / Rukola / Jalapeno.
Deser: Pudding Chia / Brownie / Beza / Śmietana / Borówki + lemoniada.
Muszę szczerze powiedzieć, że NIGDY nie jadłam tak dobrego kremu. Danie główne, również nie do zarzucenia. Zauważyłam, że jako jedyni z nielicznych na prawdę nie pomniejszyli swoich porcji tak jak inne restauracje. Deser, był tak zwaną "dobitką" do kwintesencji smaku. Przyznam szczerze, że nie zmieściłam go do końca jednak połączenie smaku które się w nim znajdowało sprawiło że czułam się "festiwalowo spełniona".
9,5/10








"Przeciętna kobieta zakochuje się  7 razy w roku. Tylko 6 przypadków to buty" - Kenneth Cole





W tym roku, a raczej w przeciągu 2 miesięcy ilość wesel bije nas po łopatkach! Gdy przez wiele lat nie było ani jednego, teraz w jednym czasie jest ich sporo. Ostatnio wreszcie udało mi się kupić porządne, wygodne buty z najnowszej kolekcji Palazzo. Swoim kolorem pasują do większości sukienek które posiadam, są na prawdę wygodne jednak... ich dużym minusem jest wysokość szpilki. Niestety często zdarza mi się lecieć w nich do przodu! I jak myślicie, co teraz?
... dziś wybieram się w poszukiwaniu kolejnych, tych idealnych!











Jeśli śledzicie mojego bloga, wiecie że otworzyłam kategorię Rozwój Osobisty - kliknij. Ostatnio zaczęłam poszerzać wiedzę w tym kierunki i powiem.. idzie rewelacyjnie! Końcem lipca wybrałam się z moją ukochaną Martynką (którą możecie zobaczyć tutaj) do Krakowa na konferencję o nazwie "Skrzydła Kobiety". Przez całe popołudnie dostałyśmy zastrzyk energii na kolejne dni, miesiące! Moc rewelacyjnych prelegentów sprawił że chciało się zacząć działać. Uważam że takie konferencje, spotkania są nam potrzebne... kobietom!

Kolejne szkolenie na którym będę jest 19 października z Wystąpień Publicznych prowadzone przez Piotra Karkoszkę - więcej dowiecie się tutaj.


















Czytaj więcej >

piątek, 11 sierpnia 2017

Jedyne co nas łączy to konto bankowe, abonament lub zdjęcie na facebooku.


Gdzie właściwie jest granica? Skąd mamy pewność, że miłość wygasła, że jej już nie ma? Jak często słyszymy z ust "chyba to już tylko przywiązanie, nie czuję tego". Więc, jak rozpoznać? Jak dostrzec - że jest coś co was na prawdę łączy i wzbija ku górze, a nie jedyne tylko to co macie, czyli wspólne konto bankowe, abonament lub zdjęcie na facebooku.


Dzięki miłości - rozwijasz się, dzięki przywiązaniu - ograniczasz. Mówi się, że to właśnie miłość napędza nas do działania. Daje kopniaka w tyłek, który ujawnia motywacje aby brać, żyć więcej - lepiej. To właśnie ona pozwala Ci rozwinąć skrzydła, pomaga w doskonaleniu. Dzięki niej, czujesz moc energii. Masz poczucie, że w związku możesz wszystko, możesz sięgać stawianych sobie celów, realizować marzenia, rozwijać się. Masz tę pewność, że ten/ta którego/którą kochasz czuje to samo, że to dzięki wam i tylko wam, ta miłość nie zapada się, nie stoi w miejscu, nie ogranicza tylko istnieje, z dnia na dzień jest coraz doskonalsza. Doskonalsza na wasz indywidualny sposób. Przywiązanie ogranicza. Denerwujemy się o błahostki, frustracja sięga zenitu, tylko właściwie nie wiadomo z jakiego powodu. Wtedy dociera do nas, że czujemy się jak w szklanej pułapce, z której nie ma wyjścia. Albo.. jest, tylko czy warto go szukać? Może będzie jeszcze dobrze?

Miłość jest bezinteresowna, przywiązanie to egoista drwiący z Ciebie. Naturalne jest to, że jeśli kochasz to chcesz aby druga osoba była szczęśliwa. Sprawiasz, aby każdy jej dzień był przepełniony uśmiechem, chęcią do życia, satysfakcją mimo deszczu, spóźnienia się na autobus czy też przypaleniem schabowych na obiad.  Nie kalkulujesz, nie zastanawiasz ile Ty dałeś/aś od siebie a ile druga połowa. Przywiązanie to egoista który ma "dwie strony medalu". Pierwsza ukazuje to, każdy z partnerów skupia sie sam na sobie, nie mając na uwadze co czuje druga osoba. Z drugiej strony, nie potrafisz być szczęśliwa/y sama/y ze sobą, nie potrafisz podjąć sama/y decyzji, uzależniasz swoje szczęście od partnera/partnerki u boku.


Miłość zawsze jest w nas, nie przemija. Przywiązanie w końcu zniknie. Każdy gest, każde słowo, dotyk, zwykła codzienność - zauważamy ją w każdej czynności. Miłość jest zmienna ale nie przemijająca, dojrzewa, usytuuje się w danym miejscu, odzwierciedla nas, nasze zachowanie. Pokazuje ile jest w stanie zrobić. Każdy kocha i chce być kochany. Ona po prostu jest, a wy macie świadomość tego, bez zbędnych słów.  Istotną sprawą jest to, że przywiązanie zniknie. Jeśli brakuje Ci uczucia - szukasz go gdzieś indziej. Warto powiedzieć to sobie otwarcie. Chcesz poczuć coś innego, doświadczyć nowych emocji, wypełnić tę pustkę w środku która od dłuższego czasu nie jest wypełniona? Lub może po prostu, przestać żyć w nieszczęśliwym związku? Dostrzec to, że jedynie co nas łączy to wspólne konto bankowe, abonament lub zdjęcie na facebooku.


Czytaj więcej >

Copyright © Szablon wykonany przezBlonparia